czwartek, 15 lipca 2021

Kurde to dzwonek do drzwi czyżby to już ta godzina? Pójdę otworzyć ciekawe kto to? Otworzyłam  drzwi a w nich stał...

Liam. Tak ten Liam, Liam Malik... Ja pierdole co on tu robi..
-Dzień dobry nazywam się Liam Malik i to był mój dom przyszedłem zapytać jak się mieszka oraz wziąć jeszcze karton z rzeczami, bo zapomniałem.- do tej pory nie patrzył na mnie jednak teraz spojrzał- Mia to Ty? Czemu ten idiota Theo mi nic nie powiedział?
-Skończ już!! Theo nie jest idiotą, nie no może jest, ale na pewno mniejszym niż Ty.. Nic Ci nie powiedział, bo go o to prosiłam. A teraz z łaski swojej wejdź weź ten karton i spierdalaj z mojego życia.
-Mio ale ja
-Nie mów nic...
-Mia
-Nie!!!!
-Proszę
-Już coś powiedziałam. Bierz swoje rzeczy i wypad. - kurwa jakby tego było mało w tej chwili do domu wrócił Neymar czemu los znowu płata mi figle.
-Hej Kochanie kto to?
-Liam Malik miło mi.
-Neymar da Silva Santos Junior nie powiem wzajemnie, bo nie jest to dla mnie wcale miłe.
-A ja jestem Laura a to mój tata i mamusia.- mina Liam'a bezcenna.
-Mia Ty masz córkę?
-Laura Kochanie idź do domku pomyśl jaki chcesz mieć pokój- mała pobiegła a ja zostałam sama z nimi. Za co? Boje się? w tym czasie podszedł do mnie Neymar i objął w pasie. -Czego chcesz?- warknął Neymar
-Pogadać spokojnie, nie martw się nie zabiorę ani nie porwę Ci jej nie musisz jej tak kurczowo trzymać.
-Może i nie muszę, ale kocham ją jest moją dziewczyną więc mogę.- nie powiem podobało mi się to wiem, że Neymar zrobi dla mnie wszystko.

-Twoja dziewczyną taaa ciekawe jak długo jeszcze Nią będzie - odkurknął pod nosem Malik jednak ja to usłyszałam nie wiem jak Ney ale ja tak

-Jak mówisz do mnie to patrz na mnie i mów głośniej.-warknął Neymar

-Nie odczuwam takiej potrzeby, wiecie co wyjebane mam na ten karton przyjedzie po niego ktoś inny. Nara gościu pa Królewno mam nadzieje, że do zobaczenia.- powiedział Liam i mrugnął okiem. 

Dobrze, że Neymar mnie obejmował to udało mi się akurat złapać go gdy zabierał rękę, gdyby nie to myślę, że nie zdążyłabym nic zrobić a oni by się pozabijali. 

-Misiek wiem, że jesteś zdenerwowany, ale mam jedno dość ważne pytanie.

-Tak Kochanie?

-Czemu Laura nazwała mnie mamą?

-Yyy przeszkadza Ci to?

-Nie mówię, że mi to przeszkadza jednak zdziwiło mnie to.

-Sam nie wiem czemu tak powiedziała. Sama dobrze wiesz, że młoda jest mądra jak na swój wiek i mogę się jedynie domyślać, że brakuje jej kogoś takiego jak mama, bo jednak jej koleżanki je mają. Więc chyba po prostu uznała, że jesteś już jej mama, bo nie raz rozmawiałem z nią o tym jak jesteś dla mnie ważna.

-Kochanie nie wiem co odpowiedzieć, mam nadzieje, że zdajesz sonie sprawę ile dla mnie znaczysz i to co tu zaszło nic tego nie zmieni. A jak Laura chce to mogę być jej mamą, siostrą czy nawet małpą.

-Wiem, że on to już przeszłość, zamknięty temat jednak nie będę ukrywał, że odczułem złość. A z tą siostrą nie przesadzaj nie chce, żeby mnie zamknęli.

-Złość czy zazdrość? -zaczęłam się z nim droczyć 

-Oj Kicia uważaj. bo jak ja zacznę się z Tobą droczyć to będziesz od razu błagać o litość na tym naszym wielkim łożu.

-Neymar!! 

-Oj dobra dobra tylko żartowałem .

-Dobra a teraz koniec żartów. Słuchaj mnie uważnie.

-Tak jest Pani kierownik.- I jak tu być przy nim poważną.

-Za miesiąc razem z Laurą lecicie ze mną do Australii.

-Ale

-Nie ma żadnego ale lecicie i koniec, wszystko jest już ustalone. Co prawda to miała być niespodzianka jednak nie umiałam tego przed  Tobą  tego ukrywać.

- Ok mogę dojść do głosu to teraz ja coś powiem. Też organizowałem nasz wyjazd do Australii także teraz wychodzi, że jedziemy w 3 ale mamy 5 miejsc. 

-Chyba wiem jak to rozwiązać.

-I tego się właśnie boje, że z romantycznych wakacji zrobi się wariatkowo z całą bandą.- zaczął się śmiać Neymar

-Nie będzie tak źle obiecuje.- cmoknęłam go w policzek

-Dobra Kocie muszę uciekać załatwić pewne sprawy, dasz rade zająć się Laura?

-No pewnie, że tak głupio pytasz, jednak nie wiem czy nie zepsujemy Ci dziecka jak wpadnie cała banda- zaczęłam się śmiać 

-Proszę tylko o to, żebym córkę zastał w 1 kawałku.- uśmiechnął się pocałował mnie i wyszedł

-Laura!

-Tak?

-Masz jakieś plany na dzisiaj, chciałabyś coś porobić?

-Myślę, że pójdę wypakować swoje rzeczy do końca do pokoju. A coś się stało?

-Czyli wybrałaś już sobie pokój? Nic kochanie po prostu zaraz wpadnie moja cała banda i nie chciałabym, żebyś się przestraszyła ich.

-Tak jest najlepszy ze wszystkich pokoi w tym domu. Spokojnie już nie raz ich widziałam. Nie chce wam przeszkadzać także będę u siebie.

-Cieszę się, ze Ci się podoba. Dobrze jakby coś się działo zawsze możesz do mnie przyjść.

-Dziękuje Mamo to znaczy Mia.

-Słońce możesz do mnie mówić Mamo, Mia. ciociu jak tylko chcesz.

-Czyli mogę do Ciebie mówić mamo? Nie jesteś zła za to?

-No co Ty.

-Wczoraj jak powiedziałam mamo miałaś dziwną minę, Twój kolega tez widziałam,że nie byl zadowolony.

-Nim się nie musisz przejmować Laurko.

-To ja lecę do siebie rozpakowywać się i podziwiać ten super pokój.

-Skarbie a powiedz mi jesteś głodna?

-Nie, ale jakbym mogła poprosić o soczek.

-Już Ci otwieram, zaniosę Ci do pokoju, żebyś mogła się zawsze napić.

-Dziękuje mamo.- mamo jak to fajnie brzmi, od zawsze chciałam mieć dzieci, kiedyś myślałam, że będę je miała z Liam'em. Dwóch synów i dwie córki, najpierw syna potem córkę i znowu syn i córka. Dlaczego tak a dlatego żeby zawsze brat mógł obronić siostrę i żeby mógł mi coś powiedzieć na temat jej chłopaka. Oj ja to mam zawsze jakieś kreatywne myśli.

Chwilę później zaczęli schodzić się wszyscy i w domu miałam bandę ludzi, hałasu robili co nie miara,

-CISZA!! -krzyknęłam 

-Już nie krzycz Kochanie- powiedziała Darcy

-Słuchajcie mnie uważnie, wiecie, ze kupiliśmy wczoraj dom nie>

-Tak wiemy siostra.- powiedział Will

-To teraz słuchać i nie przeszkadzać. Osoba, która mi go sprzedawała jest nam bardzo dobrze znana. Zostałam poproszona o pomoc. Tą osobą był Theo.

-Nie nie nie nie proszę nie mów, że Malik.- powiedział mój brat Liam

-Dokładnie to chciałam powiedzieć Malik. Malikowie wrócili do miasta i Theo prosił o pomoc w zorganizowaniu spotkania z nim i Monia.

-Monia też jest tutaj, Monia wróciła.- powiedział Liam, minę miał dziwną pół rozmarzona pół smutną jednak przebijała się tez przez to radość.

- Ja jestem na tak, chce wiedzieć co się stało.- powiedział Dave co w sumie poparła cała ekipa.

-Dobrze spotkanie możemy zorganizować u mnie w domu, jednak muszę wam coś jeszcze powiedzieć.
Liam Malik był tu dzisiaj okazało się, że to był jego dom a Theo jako dobry kumpel nie zdradził mnie i nie powiedział mu kto kupił dom. Doszło miedzy nami do sprzeczki i awantury. Jeżeli przyjdzie tu najstarszy Malik to niestety, ale będzie musiał opuścić ten budynek.

-Słoneczko czy nawet chwili nie wytrzymasz z nim w jednym pomieszczeniu? - zapytała Darcy

-Nie ma na to najmniejszej szansy.

- Czy nie uważasz, że każde z nich powinno mieć szanse na wytłumaczenie?- zapytał Dave

-CO wyście się na mnie tak uparli.- warknęłam na nich

-Mia Twoi przyjaciele maja racje każdy powinien mieć szanse na wyjaśnienie i przeprosiny.- powiedziała Laura

-Kochanie już rozpakowałaś swoje rzeczy?

-Tak mamusiu w sumie jeszcze nie wszystkie rzeczy są w domu i część wypakowałam wczoraj.
Podjęłam też decyzje, że te którymi się nie bawię oddam biednym dzieciom.

-Jestem z Ciebie dumna Laurko. Tata na pewno też będzie. Chcesz iść się pobawić w ogrodzie?

-Taaaaaak- zanim zdążyłam coś odpowiedzieć już jej nie było.

-Mia została mamą, Mia została mamą- zaczęli krzyczeć wszyscy przez siebie no może prócz Darcy i Dava.

-Oj cicho już być a wracając do tematu jak już tak wszyscy chcecie to Liam też może tu przyjść, ale nie zamierzam z nim rozmawiać.

-To dzwoń do Theo i się umawiaj z nimi jak najszybciej.- powiedział mój brat Liam

-Co Ci się tak śpieszy braciszku.

-Dzwoń i nie gadaj siostra.- wyjęłam telefon i wybrałam numer do Theo.

*rozmowa telefoniczna*

-Halo tu Theo Malik w czym mogę pomóc

-Siemasz tu Mia.

-Hej Mia jak dobrze Cię słyszeć. Jak rozumiem rozmawiałaś już z resztą naszej paczki i co pewnie nie chcą się z nami zobaczyć.

-Wiesz co myślę, że dam Cię na głośnik i sami Ci powiedzą co myślą.

-Siemasz.- krzyknęli wszyscy prawie w jednym czasie

-Cześć wam.- odpowiedział Theo 

-Stary jak dobrze, że Mia spotkała Cię w tym domu, jak dobrze wiedzieć, ze nic wam nie jest. Wiesz jak się o was martwiliśmy. Jak bardzo każdy z nas chciał żebyście wrócili, żeby było jak dawniej.- zaczął nawijać Liam

-Miło mi to słyszeć, my też bardzo chcieliśmy do was wrócić ale nie mogliśmy, jednak myślę, że to nie rozmowa na telefon,

-No pewnie, że nie to kiedy wbijacie do nas zrobimy jakaś imprezkę u Mii i Neya, będzie jak za dawnych lat. -dalej mówił mój brat

-Ej ej ej co już imprezka u mnie a o zgodę się zapytaliście.- powiedziałam z udawanym fochem

-Oj siostra i tak wiem, że się zgodzisz, nie mów, że nie tęskniłaś za swoją Monica i Li- i w tej chwili mój brat kretyn się zamknął bo został zabity wzrokiem prze zemnie oraz przez Neymara, który akurat teraz wrócił do domu z kwiatami, które rzucił na bok na stolik.

-Hej Kochanie już wróciłem widzę, ze dobrze się bawicie. Gdzie jest Laura ?-zapytał zły Neymar

-Hej, Laura bawi się w ogrodzie.

-To pójdę do niej i nie będę wam przeszkadzał.

-Możesz zostać z nami.-powiedział Dave

-Nie dzięki.- powiedział i poszedł. Z tego będą kłopoty ja już to czuje.

-To skoro chcecie się z nami spotkać to kiedy wam pasuje. Nasza dwójka się dostosuje.- powiedział Theo jak usłyszał,  że w pokoju nastała cisza.

-Dwójka ?- zapytała Darcy

-Czy Monica jest cała? Coś się jej stało, że powiedziałeś dwójka. Wiemy, że Ty jesteś tu i Liam też jest tu to co z Monicą . - zaczął biadolić mój brat Liam

-Z Mon wszystko ok, nie martw się stary jeszcze o Tobie nie zapomniała. No ja i Mon przyjdziemy do was jeżeli chodzi o Liama to od czasu naszego wyjazdu bardzo się zmienił. Dba o nas dalej ale stał się bardzo wycofany jeżeli chodzi o innych ludzi i w sumie cały swój czas poświęca firmie i siłowni, to jest jego całe życie. Dzisiaj jak z nim rozmawiałem to wydaje mi się, że coś się stało bo był jeszcze bardziej załamany niż ostatnio.- o kurwa dzisiaj był u mnie, czy to moja wina, czy on jednak żałuje tego wszystkiego, może jednak powinnam dać mu dojść do słowa, mam nadzieje, że nic sobie nie zrobi.

-Halo ziemia do Mii.- zaczął mi dziwnie machać rękami przed twarzą Ben.

-No halo co jest? Nie musisz machać mi tymi łapami przed twarzą jak debil.

-Od pięciu minut stoisz i nie odpowiadasz nam na pytania, to co miałem zrobić?- rozłożył ręce w niewiedzy

-Dobra już nie ważne, o co pytaliście? 

-Czy pasuje wam impreza za dwa dni?-zapytał Liam cały w skowronkach

-No pewnie, że tak.

-To super nie będę pytał o adres, bo wiem gdzie mieszkasz, to do zobaczenia.- powiedział Theo

-No hej pa.

*koniec rozmowy*

- O jeny zostały mi tylko dwa dni, muszę iść do fryzjera, na siłownie, kupić nowe ciuchy.

-Stary weź skończ panikować to zwykła domówka.- powiedział Ben

-Ben Misiu musimy mu wybaczyć, a dlaczego to dowiesz się za dwa dni.- powiedziała milcząca jak do tej pory Cleo

-Nigdy chyba nie ogarnę tych Horanów.-zaśmiał się Ben

-Ej wypraszam sobie, bo zaraz nici będzie z imprezy.- oburzyłam się

-Dobra dobra przepraszam.- powiedział Ben i zrobił oczy kota ze Shreka

-Dobra ten raz Ci to wybaczę a teraz mam nadzieję, że się nie obrazicie, ale muszę poprosić was o opuszczenie nas gdyż muszę gasić pożar, który rozpalił Liam.- powiedziałam im 

-Najlepiej wszystko co złe to Liam. - oburzył się mój brat 

-A co teraz to czyja jest wina? - zapytałam już dość mocno zdenerwowana

-A może nie jest to prawdą co, przestań ściemniać siostra. Nie ma żadnej szansy na to, że o nim zapomniałaś. Pamiętam co było chwile po ich zniknięciu. Nie mówię, ze dalej go kochasz, ale na pewno jest dla Ciebie ważny i nie będziesz umiała go traktować jak wroga. On nie jest Davem czy Theo Benem czy Darcy to jest Liam. To z nim spędziłaś całą swoją młodość, to on był Twoją pierwszą miłością, to on jest Twoim najlepszym przyjacielem mimo upływu takiego czasu. A jeżeli NEymar ma z tym problem to może siostra jednak powinnaś podjąć inną decyzje niż podjęłaś. Możesz teraz się na mnie obrazić, ale każdy w tym pokoju myśli jak ja. 

-Twój brat ma racje Słońce.- pierwsza odezwała się Darcy

-W sumie jaka jest różnica pomiędzy nim a Monicą. Jej jesteś w stanie wybaczyć ją chcesz zobaczyć a go nie. Ona była dla Ciebie tak samo ważna jak on.- odezwała się Lili

-Dziewczyny mają racje Mia i niestety musisz to przyznać i ułożyć to w swojej głowie.- powiedział Dave

-Ludzie proszę was dajcie mi chwile spokoju. Tak jak sami mówicie to ja straciłam najlepszą przyjaciółkę, to ja straciłam chłopaka. To ja z nimi miałam najlepszy kontakt. Więc to mi było najgorzej po ich stracie i to ja mam teraz najciężej.- krzyknęłam już na nich

-Mia do kurwy nędzy ja też straciłem Monicę i co teraz mam nie chcieć jej widzieć, mam się na nią wyjebać, wypiąć. Nie ma takiej opcji ja dalej ją kocham, ja nigdy o niej nie zapomniałem i jak sama słyszałaś ona o mnie też nie. Liam też cały czas myśli i jest z Tobą i bardzo dobrze o tym wiesz. Nie każdy jest taki jak Ty, że zapomina o najbliższych i ma wyjebane.

-Zamknij się Liam i wyjdź stąd!!!!- krzyknęłam

-Nie!!- myślę, że jako Twój brat muszę Ci pomóc

-Nie musisz. Nie mam wyjebane, nigdy nie miałam wyjebane. Czekałam na nich  6 lat i zdałam sobie sprawę, że trzeba żyć dalej, że oni już do nas nie wrócą. Ja pamiętałam o nich i dalej pamiętam jest mi ciężko jak cholera, wolałabym umrzeć niż żyć z tym z czym żyłam przez 6 lat. Nikt z was nie wie co miałam w głowie. Nikt z was nie wie, że chciałam się zabić, bo ich nie było.

-Mia Skarbie już spokojnie. Nikt z nas Cię do niczego nie zmusi. Sama musisz dojrzeć do tej decyzji. Zostawimy was już samych. Jak będziesz chciała pogadać to zadzwoń. Pa- powiedziała Darcy i wyprosiła wszystkich.

Kurwa jak on mógł tak powiedzieć, jak on mógł powiedzieć, że mam wyjebane. Bardzo dobrze wie, ze nie mam. Sam mówił, żebym żyła dalej. Sam chciał, żebym nie żyła przeszłością, żebym gdzieś wyszła kogoś spotkała a teraz, teraz odwraca kota ogonem i udaje takiego idealnego, a sam już pół roku później latał po mieście z jakąś cizią tylko każda rzucała go szybciej niż on zdążył powiedzieć imiona całego rodzeństwa.

-Neymar Kochanie.- wyszłam na dwór w poszukiwaniu mojej rodziny, ale nigdzie ich nie było.Wróciłam do domu po telefon, ale Neymar nie odbierał. W końcu zadzwonił telefon

....

I to tyle na dziś 

Po takim czasie 

Myślę, ze nikogo tu już nie ma.

Więc od teraz robię to dla siebie.

Love You

Babajaga

 





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz