niedziela, 22 grudnia 2013

Rozdział XIX

Po wyjściu lekarza od razu wszedł Niall. Bałam się, że usłyszał moją rozmowę z lekarzem.
-Lola musimy porozmawiać?- powiedział bardzo poważnie jak na siebie.
-O czym-zapytałam chociaż już miałam pewność, że słyszał moją rozmowę. No to już nie mogę mu nic nie mówić i wrócić do Hamburga.
-Dobrze wiesz o czym...


-Dobrze wiesz o czym. Lola jesteś w ciąży?- zapytał z troską
-No tak.- odpowiedziałam zgodnie z prawdą, bo i tak nie ma sensu kłamać, teraz dopiero zobaczyłam, że zaczyna już być widać brzuszek.
-Jeju jak super zostanę ojcem- zaczął się cieszyć jak dziecko. Fajnie się na niego patrzyło takiego zadowolonego i w ogóle. Nie myślałam, że zareaguje tak pozytywnie. Nagle zapytał, ale dalej był szczęśliwy- Lola kochanie ja wcale nie podsłuchiwałem, ale czemu lekarz użył liczby mnogiej jak mówił o moim potomku?
-Tak nie podsłuchiwałeś, już Ci uwierzę, zresztą to jest ciąża bliźniacza.- odpowiedziałam ciągle patrząc na jego minę.
-Boże dziękuje Ci za to. Lola możemy porozmawiać o tej sytuacji z klubu?
-Jak musimy to tak.- powiedziałam bez entuzjazmu.
-Skarbie ja nie wiem czemu całowałem się z tym plastikiem. Bardzo Cię za to przepraszam. Proszę wybacz mi. Kocham tylko Ciebie. Wiem, że będzie Ci to trudno zrobić i też wiem to, że jestem dupkiem i największą świnią na świecie, ale Ciebie na prawdę kocham jak nikogo jeszcze na tym świecie. Kochanie proszę, spróbuj wiem, że źle zrobiłem i żałuję tego cholernie. Całą noc nie spałem i zastanawiałem się jak Cię przeprosić miało to inaczej wyglądać, ale boje się, że ktoś mi Cię zabierze. Lola- chciał coś powiedzieć,a le mu przerwałam.
-JA też nie wiem czemu całowałeś się z tym tlenionym blondem. Niall ja też Ciebie kocham, ale ciężko mi jest sobie wyobrazić nas razem. Przynajmniej na razie. Daj mi trochę czasu. Tylko proszę śpij w nocy, bo się wykończysz i trafisz tak jak ja do szpitala a tu nie jest fajnie.
-Dam Ci tyle czasu ile potrzebujesz i postaram się spać. - powiedział smutny. Szkoda mi się go zrobiło jednak nie umiem mu teraz wybaczyć tej zdrady.
-Niall?- zapytałam.
-Tak Lola.- powiedział z nadzieją w głosie. 

-Pojedziemy już do domu, a potem do Nando's.
-No pewnie- powiedział zadowolony. Poszłam się przebrać w świeże ciuchy. Do szpitala Niall mi przywiózł to. Perfekcyjne dobranie fiolet, róż, czerwień i czerń. Nic do siebie nie pasuje. No,a le tylko to mam do ubrania wiec nie mam innego wyboru. i muszę wyglądać jak clown. Ubrałam się i pojechaliśmy do domu. W samochodzie dużo rozmawialiśmy, ale ani razu nie poruszyliśmy tematu nas i naszych dzieci. Fajnie, że po rozstaniu umiemy się ze sobą dogadać. Miałam dobry humor dopóki ie weszłam do mieszkania. W środku w korytarzu Harry darł się na Fabiana za to w salonie siedziała przerażona Katie. Pierwsze co zrobiłam to podeszłam do niej i przytuliłam potem wydarłam się na Hazzę:
-Idioto czemu się drzesz na Fabiana i dlaczego Katie siedzi w salonie przestraszona.- po moich słowach Fabian pobiegł do swojej dziewczyny a mój brat złagodniał.
-Lola ja przepraszam, że odebrał Cię ten idiota Niall.- zaczął mnie przepraszać Harry.
-Nic się nie stało. Dzięki Fabianowi trochę pogadaliśmy i jest lepiej. Mnie zastanawia tylko czemu Katie jest cała przerażona i co jej zrobiłeś Hazz.
-Nic ja po prostu napadłem na Fabiana i chyba przez to jest wystraszona.
-Harry ty baranie wiesz co ona przeszła i jeszcze przy niej atakujesz jej obrońcę. Jesteś głupszy i nie dorosłeś do roli wujka.- wykrzyczałam. Ups powiedziałam za dużo teraz Hazza nas pozabija. Muszę szybko uciekać.
-Co?- krzyknął Harry gdy zamierzałam wejść na górę i się przebrać.
-To co słyszałeś zostaniesz wujkiem jestem w ciąży.- powiedziałam a Harry zrobił się cały czerwony i rzucił się na Niall'a.
-Harry. - krzyknęła zanim mój niedorozwinięty brat zrobi coś ojcu moich dzieci.
-Lola ten dupek Cię skrzywdził i zrobił Ci dziecko.- powiedział wkurwiony.
-Braciszku dzieci. To ciąża bliźniacza.- po usłyszeniu tych słów Hazza zemdlał a ja zaczęłam się śmiać. Niall za to wylał na niego wiadro lodowatej wody. Harry od razu się ocknął a ja powstrzymując się od śmiechu zapytałam:
-Już Ci lepiej braciszku?
-Nie Lola twój ojciec mnie zabije a moja matka zrobi to drugi raz. Ich tu nie ma dopiero jeden dzień a tyle się stało.
-Harry po pierwsze to nie twoja wina, po drugie to moje życie, po trzecie mam swój mózg i mogłam się lepiej zabezpieczyć, po czwarte zaufaj mi, po piąte bądź dobrym wujkiem i ojcem chrzestnym.- po moich słowach trochę się uspokoił.
-Dobrze postaram się być najlepszym wujkiem pod słońcem.
-W to nie wątpię tylko masz zakaz rozpieszczania moich i Niall'a dzieci.- jak usłyszał imię mojego byłego zdrętwiał, ale nie wybuchł. Robimy postępy.
-Niall. Fabian, Katie przepraszam, że na was naskoczyłem. mam dzisiaj zły dzień rzuciłem Taylor i jestem wkurzony przez to co mi powiedziała.
-Nie ma sprawy Hazza a ja przepraszam za to, że nie dotrzymałem obietnicy i należało mi się przed chwilą za to co zrobiłem jak chcesz to możesz mi przywalić nie obrazę się. Należy mi się.- powiedział Niall.
-Nie no co ty nie uderzę ojca moich siostrzeńców lub siostrzenic.
-Dzięki stary jesteś the best. Mam nadzieję, że kiedyś zostaniesz moim szwagrem, ale to jest tylko i wyłącznie decyzja Loli.- powiedział Niall i spojrzał na mnie. Poczułam się dziwnie odkąd poznałam Niall'a to się w nim zakochałam i myślałam, jak to by było zostać panią Horan,ale nie przypuszczałam,że on też o tym myślał.
-Niall nasze plany nadal aktualne.- zapytałam, żeby zmienic temat.
-No pewnie. Ja zawsze pojadę do Nando's nawet w środku nocy, a dla ciebie mógłbym pojechać nawet do Chin po najlepsze sushi na świcie byle być była szczęśliwa.
-Dobra to ja idę się przebrać z tego ubrania clown'a i możemy jechać Hazz jedziesz z nami.
-Mogę pojechać. Lola a wiesz czy to będą chłopcy czy dziewczynki?- zapytał mój brat.
-Nie jeszcze jest za wcześnie, żeby to ustalić a co?
-Anie nic.- powiedział a ja poszłam na górę


**15 minut później. Oczami Niall'a**


Od jakiś 15 minut gadamy z Harry'm o zorganizowaniu pokoi dla maluchów tylko chcemy, żeby to była niespodzianka. Szczerze mówiąc z Hazą pomyślałam nawet nad kupnem domu dla mnie Loli i naszych dzieci, ale tylko i pod warunkiem, że ona się zgodzi ze mną zamieszkać co by oznaczało, że mi wybaczyła i jest dla nas jeszcze szansa. Po chwili zeszła Lola wyglądała ślicznie mam nadzieję, że nie usłyszała naszej rozmowy tak jak ja jej z lekarzem.


**Oczami Loli**


Szybko ubrałam się w to co ukryło już mój mały brzuszek, bo nie chcę, żeby prasa o tym wiedziała zwłaszcza, ze jeszcze nie wiem co będzie ze mną i moim blondynem schodząc na dół usłyszałam szept Niall'a i Harr'ego, ale nie wiem o co chodzi usłyszałam tylko, ze mój brat trzyma za coś kciuki. Ciekawe o co chodzi, zaraz się dowiem od Niall'a, bo wiem jak od niego coś wyciągnąć. Po 30 minutach byliśmy w lokalu usiedliśmy przy stoliku i wybraliśmy co chcemy po czym Hazza poszedł zamówić, a ja chciałam zapytać Niall'a za co Harry trzyma kciuki.
-Niall o czym tak dzisiaj szeptałeś z moim bratem?- zapytałam.
-O niczym.- odpowiedział
-To za co Hazzah trzyma kciuki.
-A za nic ważnego. Kiedyś się dowiesz.- w tej chwili przyszedł Harry.
-O czym tak gruchacie gołąbeczki.- spojrzałam na niego groźnie. On zaczął się śmiać, a po chwili wszyscy laliśmy ze śmiechu. Ja już nie wiem o co mu chodzi. Jeszcze jakąś godzinę temu był wkurzony na Niall'a i chciał go pobić, a teraz sam gada takie głupoty jakby chciał, żebyśmy byli razem i w ogóle. Gdy już się wreszcie ogarnęliśmy kelnerka przyniosła nam dania, powiedziała smacznego oraz puściła oczko do Niall'a. Poczułam dziwne ukucie w sercu. Jeszcze nigdy nic takiego nie czułam. Niall popatrzył na mnie z miną niewiniątka. Po chwili dopiero zobaczyłam, że to ta lafirynda z klubu. Znowu przypomniała mi się ta scena,a oczy się zaszkliły. Nie chciałam tego, ale te głupie łzy same pchały się do moich oczu. Chwilę po tym Niall klęczał przede mną i zaczął znowu mnie przepraszać. Za to Harry nie wiedział o co chodzi. Dopiero jak już się trochę uspokoiłam to blondyn mu wytłumaczył kim była ta dziewczyna. Ten za to poszedł do tej zdziry i zaczęli ostro, dyskutować, a ja z Horan'em siedzieliśmy i patrzyliśmy na nich zdezorientowani.Teraz przeszło mi przez głowę, że Niall mógł znać tą dziewczynę skoro pracuje w jego ulubionej restauracji i to nie przypadek, że była wtedy w klubie a Justin zaczął tą rozmowę. Bieber jest znany z różnych przekrętów, a kto wie czy ta lala nie chce rozkochać w sobie Niall'a, żeby mieć dostęp do jego pieniędzy. Jednak to dalej nie usprawiedliwia blondyna z pocałunku z tą tapeciarą. Po chwili wrócił wkurzony Harry wziął swoje rzeczy i wyszedł zaraz po nim do stolika podeszła tleniona lala i zaczęła swój wywód:

-Lola, Niall muszę wam coś powiedzieć. 
-Jak musisz to mów- powiedział podirytowany Niall
-Wiecie co no, bo ja powinnam wam wytłumaczyć o co chodzi z tą sytuacją w klubie. 
-No to gadaj a my słuchamy.- pośpieszał ją Niall. Widać, że chciał jej się szybko pozbyć. 
-No to tak zacznijmy od początku. Jakiś tydzień temu zadzwonił do mnie Justin. i powiedział mi, że niedługo będę miała robotę. Tylko się jeszcze umówimy kiedy. Tego dnia Lola kiedy całowałam twojego chłopaka Bieber dosypał mu czegoś do drinka, żeby nie wiedział co robi, jak Niall już stracił nad sobą kontrole wmówił mu, że ja to ty. Plan był taki, że ja będę się całowała z Niall'em, a Justin zrobi nam zdjęcia i Ci je potem wyśle. Jednak wtedy pojawiłaś się ty i jak na złość weszłaś do tej łazienki. Szczerze mówiąc to on wymyślił cały ten plan i to on podrzucił Ci tą sukienkę oraz liczył na to,że ją założysz.Wszystko miał zaplanowane.- czyli jednak Niall miał rację to wina Justina. 
-Czemu to zrobiłaś?- zapytał zrozpaczony Niall
-Jako kelnerka tutaj mało zarabiam, Justin zaproponował dużą sumę pieniędzy a ja od zawsze zbieram na swoje marzenie. Warsztaty u Chachi Gonzales. 
-Dobra, a czemu Bieber to zrobił skoro wciąż mi powtarza, że jest moim przyjacielem?- zapytał Niall
-Spodobała mu się Lola. Znał ją z twitter'a. Po prostu chciał Cię odbić Niall'owi i coś mówił o przeleceniu Cię. Postanowiłam wam to powiedzieć jak się dowiedziałam o twojej ciąży ponieważ nie chciałam rozbić waszego związku gdyż zawsze trzymałam za was kciuki i dalej będę to robić oraz mam nadzieję, że przez to co zrobiłam nie rozejdziecie się już na zawsze. Bardzo was przepraszam i żałuje tego co zrobiłam.- powiedziała i się rozpłakała. Podeszłam do niej i ją przytuliłam. Tak wiem jestem za dobra. Wiecie co postanowiłam jej nawet oddać swoje miejsce na warsztatach, bo i tak nie mogę na nie chodzić gdyż trwają 6 miesięcy a wtedy to już będę w zaawansowanej ciąży. Harry na pewno się nie obrazi. Musi to zrozumieć. Jednak teraz zobaczyłam, że z nami nie ma żarłoka. 
-Widziałaś Niall'a?- zapytałam
-Nie.
-Kurwa pewnie pojechał do Justina. Wiesz gdzie on mieszka?
-Niestety nie. Spotykaliśmy się tylko tutaj.
-Dobra dziękuje Ci zapowiedzenie prawdy. Jak możesz nie mów nikomu o mojej ciąży. Ja już muszę iść poszukać blondyna. - wyszłam z Nando's i zadzwoniłam do Harr'ego. Podał mi adres Justina i adres wytwórni, w której nagrywa. Zaczęłam od wytwórni, bo z tego co wiem gwiazdy spędzają tam większość swojego czasu. Jednak tam go nie było szybko pojechałam pod jego dom. Drzwi były otwarte co jednym słowem nie służyło nic dobrego. Weszłam do środka tam panował chaos. Szafki w przedpokoju powywracane. W salonie bardzo podobnie, potłuczony stolik, zbita lampa na ziemi. Idąc musiałam uważać, żeby nie stanąć na szkło. Weszłam ostrożnie schodami na górę. Wchodząc do pierwszego z pokoik doznałam szoku stał w nim mój ołtarzyk. Nie no szok. Justin miał tu powieszone moje zdjęcia, fotki z Niall'em tylko, że zamiast mojego żarłoka jest powklejany Bieber. Poszłam dalej. W każdym pokoju wisiało chociaż jedno moje zdjęcie no i w każdym panował bałagan.  Jednak nigdzie nie było Justina i Niallera. Postanowiłam zadzwonić do Hazzy, nie odbierał. Jeżeli mnie przeczucie nie myli to przyjechał tu przede mną i teraz jest z chłopakami. postanowiłam wyjść na podwórko może tam coś znajdę. Bingo. Znalazłam całą trójkę w basenie. Czemu ich wcześniej nie zauważyłam. Widać, że blondyn bije się z Bieberem, a Harry próbuje ich rozdzielić. Już miałam wskoczyć do basenu i pomóc Harr'emu, al e zauważyłam, że Justin trzyma w ręku cegłówkę i celuje ją w Horan'a. 
-Niall uważaj!- krzyknęłam w chwili gdy Justin rzucił cegłą...

Hej wszystkim. Oto nowy rozdział nie wiem czy wam się podoba, bo bardzo dużo się w nim namieszałam. Jak myślicie co będzie dalej.  Czy Niall dostanie cegłówką, a może to Harry tym razem będzie poszkodowanym. 
Jako, że niedługo będą święta życzę wam wszystkim zdrowych, wesołych i pogodnych świąt Bożego Narodzenia. Bogatego mikołaja, żebyście dostały całe One Direction pod choinkę. Wiem, ze to się raczej nie spełni,a le pomarzyć zawsze można. W nowym roku 2014 chciałabym wam życzyć i sobie też koncertu One Direction w Polsce. No i wszystkiego najlepszego. Bardzo bym was prosiła też o komentarze pod tym rozdziałem. Może być zwykły przecinek. Chciałabym zobaczyć ile osób czyta tego bloga. 
Przepraszam, że ta notka jest taka zakręcona, ale jakoś od kilku dni nie mam głowy do pisania. 
Jeszcze raz życzę wam Wesołych Świąt i Szczęśliwego Nowego Roku. 
+ Dodałam nowych bohaterów. 
Babajaga. 
Chachi:




 








1 komentarz:

  1. DOBRZE NIALL MASZ PRZYJEBAĆ RAZ A DOBRZE TEMU IDICIE BIEBERU !
    A teraz notka do ciebie :) Nawet nie wiesz jak uwielbiam Cię i WGIL ;3 Dziękuje za życzonka i życze tobie zajebistych świąt :)

    OdpowiedzUsuń